Yaoi Fan
- Forum Literackie

|
|
|
| |
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
|
| Autor |
Wiadomość |
|
yuumi Banshee

Kto mieszka za ścianą? Dołączył: 12 Sie 2009 Posty: 89 Przeczytał: 7 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Dąbrowa Górnicza Płeć: 
|
Wysłany: Wto 22:04, 03 Lis 2009 Temat postu: Fantasmagoria Nocy [T] [NZ] [2/14] |
|
|
Cześć!
Przeczytałam ten fick już chyba cztery razy i po prostu zakochałam się w nim. Jest taki unikalny w swojej historii, po prostu urzeka. Mam nadzieję, że Wam też przypadnie do gustu! Bez bety, bo pierwszy rozdział pisałam na spontana, więc jestem świadoma błędów. Ficka piszę jednak dla przyjemności, nie pod ocenę surowych krytyczek xD
Cóż, miłego czytania ^x^.
Tytuł: Dream Lover
Autor: Eeroye 9990
Zgoda: Czekam
Tłumaczenie: Yuumi
Beta: Narazie brak
Rating: NC-17
Ostrzeżenia: słownictwo/sceny erotyczne
__\\__________________//__
1. W Snach
- Wypad stąd, Malfoy! - warknął Harry, zaciskając pięści. Jego oczy ciskały gromy, a policzki płonęły niewysłowionym ogniem.
Draco odwrócił się powoli i spojrzał na niego właśnie z takim uśmieszkiem, jaki serwują przechodniom zbiedzy z Azkabanu, których podobizny widnieją na listach gończych.
Pomyślał sobie, że to jest najodpowiedniejszy moment, by nauczyć chłopaka, że do Malfoya zawsze zwraca się z należytym szacunkiem.
Ruszył ku Potterowi wolnym, sztywnym krokiem. Gdy znaleźli się twarzą w twarz - lub może bardziej prawidłowo - twarzą w tors, zadarł dziarsko głowę. Patrzył na niego z wyższością, a ten cholerny uśmiech wcale nie schodził mu z twarzy.
- Jakiś problem, Potter?
Ale Harry nie odpowiedział. Wlepiał w niego tylko te swoje błyszczące, zielone oczy i zastanawiał się, jakim cudem Draco tak ponętnie kręci biodrami. To przeczy przecież wszelkim prawom fizyki!
Po chwili ocknął się i zmrużył oczy, próbując nie zwracać uwagi na szumiącą w żyłach krew, która domagała się nie mordu, lecz porządnego, ostrego seksu...Ciągle miał przed oczami moment, w którym Draco kroczył ku niemu, z włosami delikatnie lśniącymi w słońcu.
Blondyn knuł, jakby tu dać Potterowi nauczkę. Wpadło mu do głowy wspomnienie z lekcji, na której nauczył się podnosić tętno krwi, aż do jej wrzenia...
Już miał wcielić plan w życie, kiedy spojrzał w oczy swego nemezis. Nagle poczuł się okropnie zagubiony. Stracił koncentrację, kiedy jego głowa bezwiednie przysuwała się do głowy bruneta. Nie miał nad sobą żadnej kontroli.
Te oczy nie były jedynie zielone... Były bardziej perfekcyjne niż szmaragdy, chociaż ich kolor przypominał również pierwsze odcienie wiosny. Draco czuł, jak oślepiają go swoim pięknem.
Odwrócił szybko wzrok, próbując sprowadzić swój skonfundowany umysł z powrotem na Ziemię. Niestety, wtedy jego uwagę przykuły czerwone, pełne usta Pottera, teraz lekko uchylone, by wypuścić nadmiar powietrza z płuc.
Harry nie miał siły dłużej opierać się pożądaniu. Jego różowy język wysunął się lekko i zwilżył soczyste usta. Draco jęknął głośniej na ten widok, pozwalając sobie wreszcie pokonać pozostały dystans między nimi. Poczuł ich nosy dotykające się czubkami, a wtedy musnął swymi wargami miękkie usta Pottera. Czuł desperackie pragnienie, by ta chwila trwała wiecznie, choć sam nie wiedział dlaczego...
Usłyszał pytający pomruk Pottera, który miał zamiar to zakończyć, jednak Draco w tym momencie wplótł dłoń w jego włosy, powstrzymując od ucieczki. Masował jego głowę, jednocześnie ciągle muskajac jego usta swymi. Stwierdził, że to lepsze, niż wszystkie jego fantazje razem wzięte...
- Potter - mruknął z doskonale słyszalnym błaganiem o więcej.
Harry westchnął i otworzył usta. Wszyscy ludzie wokół i wszystko inne, co ich otaczało, zdawało się zanikać we wspaniałości tego pocałunku. Chłopak uniósł dłonie i ułożył je na talii blondyna, powoli przemieszczając je na biodra, które pobudzały jego wyobraźnię tak wiele razy, po czym wreszcie przylgnął do chłopaka i skupił dotyk na jego idealnym tyłku.
Draco w tym czasie rozsunął kciukiem wargi Pottera, by wtargnąć do nich językiem. Gdy w końcu poznał smak jego podniebienia, jego oddech przyspieszył, a zmysły zakręciły się wokół namiętności i pasji. Ich języki splatały się, a zęby zderzały ze sobą gwałtownie, gdy walczyli o terytorium w ustach tego drugiego.
Silne ręce ugniatające pośladki Dracona wywoływały u niego szał chciwości. Zacisnął palce na potarganych włosach Pottera, ciągnąc je lekko, podczas gdy przenosił usta na długą, miękką i ciepłą szyję.
Harry pchnął biodra w stronę Malfoya, czując palącą potrzebę dotyku w tych strefach. Powtarzał imię chłopaka ciągle i ciągle, gdy ten kąsał lekko jego wrażliwe miejsce zaraz pod jabłkiem Adama. Potem wydał z siebie ciężkie sapnięcie, wyszarpując jedwabną koszulkę ze spodni Malfoya. Musiał poczuć fakturę miękkiej, mlecznobiałej skóry pod spodem...
- Malfoy... Na bogów, Malfoy... - Blondyn dosłownie słyszał, jak jego własne serce wali niczym młot pneumatyczny.
- Draco! - wykrzykiwał potem Potter, którego głos powoli zaczął przypominać basowy pomruk Goyle'a - Draco!
Wielka dłoń potrząsnęła ramieniem blondyna, skutecznie wybudzając go ze snu. Zorientował się po chwili, że leży we własnym łóżku, oddychając ciężko i chowając w ramionach przepocone prześcieradło...
_____________________
- Hej, stary, w porządku? - usłyszał Harry. Ron obserwował uważnie, jak jego przyjaciel próbuje pozbierać do kupy siebie i problemy ze skupieniem uwagi.Spojrzał nieprzytomnie na rudzielca i kiwnął głową.
- Pewnie, wszystko okej. Zejdź już do Wspólnego, ja będę za parę minut.
Ron kiwnął głową, ale położył jeszcze rękę na czole Harry'ego. Odezwał się tu wyuczony od Molly Weasley instynkt do zamartwiania wszystkimi wokół. Potem wyszedł, poszukać swojej dziewczyny.
Wiedział, że Hermiona napewno podejdzie Harry'ego i wtedy dowiedzą się, co jest nie tak.
Harry leżał w łóżku już dłuższą chwilę. Niezdecydowanym ruchem przyłożył palce do ust. Wciąż mógł poczuć smak warg Dra... tego chłopaka na swoich własnych. Wypuszczając drżące westchnienie, sięgnął w dół, by zająć się kłopotliwym problemem... Zajęło mu to niewiarygodnie krótki okres czasu. Rzucił prędko zaklęcie czyszczące na siebie i pościel, po czym ubrał się i zbiegł do Pokoju Wspólnego, gdzie Ron i Hermiona wciąż na niego czekali. Dziewczyna ruszyła ku niemu, podpierając się w biodrach.
- Harry, Ron mówił, że miałeś koszmar. Może powinniśmy pójść do Dumbledore'a? - Harry rzucił Ronowi pełne żądzy zemsty spojrzenie, po czym odpowiedział. - To nie był ten rodziaj koszmaru, Miona.
Możemy już iść na śniadanie? Umieram z głodu!
- Przepraszam, stary... - wymamrotał Ron, drapiąc się po karku. - Bo... Po prostu słyszałem, że krzyczałeś coś o Malfoyu, więc pomyślałem, że może wiesz gdzie on jest, czy coś. Sam wiesz.
Twarz Harry'ego stężała niczym świeży wosk skapujący na zimną posadzkę.
- Malfoy jest w swoim dormitorum, Ron. Gdzie indziej miałby być?
Rudzielec stał przez chwilę z otwartymi ustami, zanim wydusił:
- Myślałem, że krzyczałeś o Lucjuszu Malfoyu, Harry... Pomyślałem, że widziałeś gdzie jest...
Harry poczerwieniał ze wstydu, gdy zauważył pytające spojrzenie Rona.
- T-tak, jasne... To co, śniadanie?
Hermiona westchnęła niechętnie, jednak po chwili cała trójka znalazła się w Wielkiej Sali. Z krzesła Harry'ego, widok na Malfoya był doskonały. Szybko przełknął jajecznicę, rozpamiętując sen z ostatniej nocy. Ciągle pamiętał uczucie bycia całowanym przez Malfoya. Czuł mrowienie wszędzie tam, gdzie Malfoy go - niby - dotykał. Harry wiercił się chwilę na siedzeniu, czując, jak jego spodnie stają się ciaśniejsze z każdą chwilą, kiedy obserwował piękność siedzącą na końcu sali.
Hermiona zauważyła, że Harry jedynie bawi się swoim śniadaniem.
- Harry, musisz...
- Nie martw się, Hermiono. Wszystko w porządku, przysięgam. - Harry uśmiechnął się do zmartwionej Hermiony, po czym ujął jej dłoń, dając znak, że jest wdzięczny za troskę.
Dziewczyna również się uśmiechnęła, jednak niezbyt wiarygodnie. Jej orzechowe oczy wciąż przebijał smutek. Harry wstał od stołu, zdecydowany, że jednak jakaś forma aktywności fizycznej będzie najlepszą odskocznią od kłębiących się myśli.
- Idę polatać, Ron. Dołączysz?
Przyjaciel odpowiedział mu pełnymi ustami, że przyjdzie zaraz po tym, jak dokończy swoje jajka na bekonie. Brunet wzruszył ramionami i skierował się do drzwi. Nie zauważył tylko, że pewna blond postać również zmierza ku wyjściu.
______________________
Draco wyszedł ze śniadania o wiele wcześniej niż zazwyczaj. Nie mógł nawet zjeść, bo przed oczami ciągle miał obrazy z wczorajszego snu. Coraz bardziej potrzebował wyjść z zamku. Po prostu... musiał wyjść. To był idealny dzień na trening latania, więc Draco postanowił zająć boisko jako pierwszy ze wszystkich. Zmierzał do wyjścia z Wielkiej Sali, ale nie widział Harry'ego Pottera, podążającego w tym samym kierunku. Ścieżki ich przeznaczenia miały właśnie się przeciąć...
- Umf! - sapnął Draco, zataczając się z powodu kolizji. Instynktownie, chroniąc się przed upadkiem, chwycił pierwszą rzecz, która weszła mu w drogę. Serce zabiło mu mocniej, kiedy zobaczył, że rękę zacisnął na przedramieniu Pottera. Ich spojrzenia się spotkały, a wspomnienia snu wróciły do niego, niczym wbijający się w serce bumerang. Miał rację. Te oczy nie były zwyczajnie zielone...
Chłopcy stali naprzeciw siebie, mierząc się wzrokiem. Mieli wrażenie, że utknęli w pewnego rodzaju energii, nie pozwalającej im na najdrobniejszy ruch. Emocje wybijały ze szmaragdowego spojrzenia: zmieszanie, niepokój i jeszcze coś niespotykanego, czego Draco nie potrafił opisać. Po chwili brunet uwolnił się delikatnie z uścisku Malfoya i tego uczucia znajomości, kiedy jego skóra ślizgała się pod silnymi dłońmi Harry'ego. Poczuł się, jakby ta sytuacja miała sposobność zdarzyć się już wczeniej. Dokładnie w tym samym miejscu i czasie...
Draco rozchylił nieświadomie usta, pozwalając przyspieszonemu oddechowi świszeć łagodnie w piersi. Nagle, gdy Potter zamrugał szybko, chłopak doznał gwałtownego zderzenia z rzeczywistością. Spuścił wzrok i cofnął się w tył. Pomimo, że w jego głowie panował mętlik, zdołał wypowiedzieć:
- Potter... Widzę, że ciapowaty jak zwykle.
Tamten wysunął brodę w znajomym geście i parsknął śmiechem.
- Ale wciąż biję cię na głowę we wszystkim, nieprawdaż?
Draco obserowował, jak ciemnowłosy nastolatek odwraca się na pięcie i wychodzi z pomieszczenia. Nie zauważył nawet, że na sali zapanowała głucha cisza, gdy zarówno uczniowie, jak i profesorowie obserwowali dziwną sytuację, która zdarzyła się między dwoma odwiecznymi wrogami.
Zacisnął lekko palce, czując jak ich opuszki prześlizgują się po wnętrzu dłoni i przypomniał sobie emocje, które towarzyszyły temu spotkaniu. Już nic nie było takie same...
Skóra Harry'ego była... inna. Cieplejsza, bardziej gładka i delikatniejsza niż jego własna. Potrząsnął mocno głową i pozwolił stopom samym wynieśc się z sali. Naprawdę potrzebował świeżego powietrza...
Gdy dotarł na boisko, spostrzegł, że trochę się spóźnił; ktoś go już uprzedził. Patrzył z uznaniem, jak szczupła sylwetka na miotle obracała się i wywijała różne popisowe numery, okrążając stadion coraz szybciej i szybciej. Miotła gryfona świszczała niespokojnie. Zaraz... gryfona? Powietrze uwięzło mu w gardle, gdy zdał sobie sprawę, że jedyną osobą, która mogła pochwalić się tak wspaniałymi umiejętnościami, była jego nemezis.
Srebrzyste spojrzenie śledziło bruneta pędzącego na swym Nimbusie 2000. Z ust Dracona wyrwało się ciche westchnienie. Poczuł ciasnotę w okolicach rozporka, gdy z zasafcynowaniem obserwował Pottera, kręcącego się w powietrzu, niczym najlepszy akrobata.
Merlinie, dlaczego nagle zaczął interesować się tym chłopakiem? Nie mógł pozostać, jak zawsze, przy gniewie?
Narazie wiedział tylko tyle, że nie był w stanie spojrzeć na kogokolwiek innego. Usłyszał kroki zbliżające się w jego stronę i dał nurka pod trybuny. Siedział cicho, do czasu, aż Weasley nie odszedł na bezpieczną odległość. Ciągle się trzęsąc, pospiesznie wrócił do zamku. Może znajdzie ukojenie w swej sypialni...
C.D.N.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez yuumi dnia Nie 18:45, 08 Lis 2009, w całości zmieniany 2 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
NNRiddle Banshee

Kto mieszka za ścianą? Dołączył: 25 Maj 2009 Posty: 136 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Prywatne komnaty Severusa ^^| Krk Płeć: 
|
Wysłany: Śro 17:52, 04 Lis 2009 Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Po chwili ocknął się i zmrużył oczy, próbując nie zwracać uwagi na szumiącą w żyłach krew, która domagała się nie mordu, lecz porządnego, ostrego seksu...Ciągle miał przed oczami moment, w którym Draco kroczył ku niemu, z włosami delikatnie lśniącymi w słońcu. |
pauzę po wielokropku ci wcięło.
| Cytat: | | - Hej, stary, w porządku? - usłyszał Harry. Ron obserwował uważnie, jak jego przyjaciel próbuje pozbierać do kupy siebie i problemy ze skupieniem uwagi.Spojrzał nieprzytomnie na rudzielca i kiwnął głową. |
tu też, z tym, że przed 'Spojrzał'
Kanoniczność Rona i Harry'ego trochę leży. Bo nie wyobrażam sobie zmartwionego Rona, przykładającego Potterowi rękę do czoła, ani Wybrańca 'ujmującego dłoń Hermiony'. To jest tak ludzkie, a nijak do nich nie pasuje.
Hm... Było krótkie i proste. Nie, nie prostackie. Bardzo ładne w swej prostocie. Pozbawione głębszego motywu; skupia się wszystko na seksie.
Ale było ciekawe. Ten sen... Ich sen. To przypadek, czy nie? I w jakich okolicznościach do czegoś dojdzie? Bo, że dojdzie, to pewne
Jakby nie było, czekam na następny rozdział.
Ps. Możem betą nie jest, alem chętna ^.^ Jakby coś
NNRiddle
Post został pochwalony 0 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
Renea Iluzjonista

Kto mieszka za ścianą? Dołączył: 15 Cze 2009 Posty: 151 Przeczytał: 21 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Z Krainy Nieumarłych... Płeć: 
|
Wysłany: Śro 21:12, 04 Lis 2009 Temat postu: |
|
|
Hmm... Zaczyna się... zwyczajnie...
Ale wierzę w Ciebie Pisz, pisz.
Post został pochwalony 0 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
Kaczalka Cień

Kto mieszka za ścianą? Dołączył: 30 Cze 2008 Posty: 15 Przeczytał: 5 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Jaworzno Płeć: 
|
Wysłany: Śro 23:02, 04 Lis 2009 Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Ficka piszę jednak dla przyjemności, nie pod ocenę surowych krytyczek xD |
Już na samym wstępie się nie zgodzę. Skoro publikujesz TŁUMACZENIE na forum, a nie na własnej stronie, czy nie chowasz go do szuflady, to jednak z jakąś krytyką powinnaś się liczyć. Ja wiem, po takim wstępie spodziewasz się, że ci, którym się nie podoba, sobie odpuszczą, a wypowiedzą się jedynie te osoby, którym się podoba. Niestety, tak łatwo nie jest, jeśli ktoś będzie chciał Cię zjechać, to i tak to zrobi.
Jeszcze nie przeczytałam fika w oryginale, pewnie na dniach to zrobię, ale po pierwszym rozdziale muszę stwierdzić, że mi się nie podoba.
Dlaczego?
Już od A wiadomo, o czym będzie pozostałe trzynaście rozdziałów. Nie ma tu nic nowego, zaskakującego, tajemniczego. Zapewne nie uświadczymy tu fabuły, a jak już, to wciśniętą na siłę. Erotyczne PWP są super, ale muszą być w miarę krótkie i zwięzłe, a tutaj zapowiada się na coś długiego i ciągle o tym samym.
Być może moja ocena jest jak na początek zbyt ostra, ale tak, jak wcześniej pisałam, nie znam jeszcze oryginału. Jeśli jednak mile mnie zaskoczysz, to jak najbardziej zwrócę wszelkie honory.
Pisałaś, że ficzek jest dla Ciebie unikalny, więc nie tracę wiary i czekam na ciąg dalszy.
Post został pochwalony 0 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
yuumi Banshee

Kto mieszka za ścianą? Dołączył: 12 Sie 2009 Posty: 89 Przeczytał: 7 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Dąbrowa Górnicza Płeć: 
|
Wysłany: Czw 14:12, 05 Lis 2009 Temat postu: |
|
|
Nie, Kaczalko, nie chcę, by ktokolwiek miał się powstrzymywać od opinii. Stwierdzam po prostu, że nie zależy mi na nich zbytnio. Piszę go dla przyjemności, a nie po to, by sprawdzić stan własnych umiejętności pisarskich.
I owszem, początek był trochę... suchy.
Jak to z tłumaczeniami bywa, chce się przepisać wszystko dosłownie, ale po swojemu. I wychodzi takie... no właśnie.
Cóż, każdy może mieć własną opinię.
Pozdrawiam,
Yuumi
Post został pochwalony 0 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
yuumi Banshee

Kto mieszka za ścianą? Dołączył: 12 Sie 2009 Posty: 89 Przeczytał: 7 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Dąbrowa Górnicza Płeć: 
|
Wysłany: Nie 18:43, 08 Lis 2009 Temat postu: |
|
|
2. Mokre Sny
beta: SimplyDusted
- Oddaj to, Malfoy!
Draco uśmiechnął się z sarkazmem, po czym podrzucił w dłoni przypominajkę Longbottoma.
- Zmuś mnie, Potter!
Harry zmarszczył brwi, słysząc te słowa. Chwycił w dłoń swoją miotłę i zasyczał wściekle, a jego głowie zrodził się pewien plan. Złapie tego Malfoya. Złapie go i pokaże, kto lata najlepiej w całym Hogwarcie!
Bez wahania odepchnął się od ziemi i ruszył prosto na blondyna. Tamten, odrobinę zaskoczony, zawirował w powietrzu i gwałtownie skręcił na błonia.
Nie zauważyli nawet, że po chwili pędzili przez Zakazany Las. Manewrowali miotłami, unikając wystających gałęzi i konarów. Szyderczy śmiech Malfoya poniósł się po otoczeniu, kiedy Harry zaczął go wreszcie doganiać. Szarpnął mocno za koniec jego Nimbusa i odwrócił w swoją stronę. Przez moment, w tych srebrnoszarych oczach, mignął Harry'emu strach. Wprost nie mógł powstrzymać uśmiechu, który zwiastował blondynowi pewną śmierć w męczarniach.
Draco zwęził oczy i zahamował z rozmysłem. Poczuł, jak uchwyt Pottera poluźnia się, a chłopak rozpaczliwie chwyta się jego stopy. Nim spadli, zdążył jeszcze siarczyście zakląć.
Wylądowali boleśnie prosto na miękkiej, leśnej trawie. Czuli tępy ból w każdej kończynie, próbując je rozprostować, a gdy im się to udało, zorientowali się, że znajdują się w dość niewybrednej pozycji... Draco patrzył z góry na swego nemezis, a jego ciało, jak się zorientował, przygniatał własnym.
Błyszczące szmaragdy wtapiały się w srebro, gdy próbowali bezsilnie uspokoić oddech. Draco wśliznął się pod Harry'ego z gracją słonia i spróbował zepchnąć z siebie drugiego chłopaka. Oczy Pottera błysnęły, gdy ich biodra zetknęły się na moment. Jego serce biło nad wyraz szybko i kiedy próbował skupić spojrzenie - na co ledwie pozwalały mu popękane okulary - nie zdążył nawet zauważyć, kiedy pocałował Malfoya...
Draco kompletnie znieruchomiał, więziony w niewoli przez słodkie usta, poruszające się na jego wargach w niewiarygodnie zmysłowy sposób. Pozwolił swoim powiekom zamknąć się, kiedy jego ręce same znalazły drogę do bioder Pottera. Trzymał je w miejscu, choć sam nie mógł powstrzymać się od napierania własnym ciałem.
Harry jęknął, całkowicie zgubiony w doznaniu tego dotyku, gdzie potrzebował go właśnie najbardziej. Ujął twarz Dracona w dłonie i pogłębiając pocałunek, wsunął język w te słodkie usta. Nigdy nie miałby dość smaku ust tego chłopaka... Jak najlepsza czekolada, rozpływająca się w jego ustach. Postawił się niezdecydowanym ruchom Draco, przyspieszając rozpaczliwie tempo. Łkał teraz cicho z każdym oddechem. Dążył tylko do rozkoszy, do której wiedział, że już dochodzi... Był tak blisko...
- Harry! Harry!
Głos Rona dosłownie rozbił jego podniecenie w drobne kawałeczki, gdy ten wchodził do sypialni z wielkim impetem. Rudzielec powinien cieszyć się, że różdżka jego przyjaciela była daleko poza zasięgiem. Inaczej zostałby przeklęty w cholerę... Ha, nie wiedziałby nawet za co!
- Co, Ron?! - Jeżeli człowiek mógłby spłonąć z niespełnionego pożądania, Harry zapewne stanąłby właśnie w płomieniach.
- Ja... Ty... Krzyczałeś, jakby cię torturowali! - krzyknął Ron, poruszony i zdezorientowany przez oczywisty gniew Harry'ego, skierowany właśnie na niego.
Harry'emu wyrwał się nerwowy śmiech, a sam chłopak rzucił się bezwładnie na poduszki. W chwilowym milczeniu usłyszał głosy przyjaciół rozmawiających i śmiejących się w salonie Gryfonów.
- To był tylko mokry sen, Ron... Poradziłbym sobie z taką torturą!
Harry usłyszał z oddali Seamusa wybuchającego głośnym śmiechem, a potem spojrzał na swojego przyjaciela przepraszająco.
- Przepraszam, że na ciebie naskoczyłem, ale eee...
Ron odchrząknął, czerwieniąc się zawstydzony taką rozmową.
- Tak, sorry. To wracaj do snu. Może ona wciąż na ciebie czeka? - uśmiechnął się lekko, wzruszając ramionami na swoją gafę.
- Taaak - powiedział cicho Harry - Może ona czeka.
Przez resztę nocy nie zmrużył oka.
Wiercił się i rzucał; całkowicie przytomny...
***
Draco obudził się z sapnięciem, dosłownie wypchnięty ze snu, zanim mógł...
Przygryzł wargę, próbując stłumić tę myśl. Nie chciał pozwolić Potterowi doprowadzić się do... nawet we śnie!
Z niechęcią spojrzał w dół, zauważając w jaki sposób pościel owinięta była wokół jego talii. Był tak twardy, że aż zionął bólem. Z cichym westchnieniem pozwolił dłoniom prześliznąć się po gładkim, wypielęgnowanym ciele. Zahaczał opuszkami o sutki i muskał delikatnie mięśnie brzucha, które napinały się na dotyk.
Zamknął oczy, ciesząc się nieskazitelną ciszą w swym dormitorium i zatopił w powolnej, cudownej masturbacji.
Wcale nie wyobrażał sobie cudownych, zielonych oczu, kiedy wreszcie dochodził z jękiem.
Albo tylko starał się tak myśleć...
***
Harry z wahaniem wszedł do klasy od Eliksirów. To był pierwszy raz od ostatniego snu, gdy widział Malfoya. Nie był pewien, czy umiałby ukryć reakcję na pięknego blondyna, który wręcz emanował seksem. Nie mógł też stwierdzić, czy rzeczywiście nie powaliłby go na podłogę i zgwałcił na oczach kolegów z klasy i Snape'a...
Snape.
Samo myślenie na temat jego nazwiska było jak dławienie się lodowatą wodą. Niesety, Snape dziś zwyczajnie miał ochotę na wyszukane metody tortur. A że uwielbiał wypróbowywać je na Harry'm, to usadził go w parze z Malfoyem.
Harry zamknął oczy i przełknął głośno, doprowadzając swoje ciało do porządku, zanim powoli zebrał swoje rzeczy i przeniósł się do ławki, w której siedział Malfoy.
Draco również nie ukrywał szoku, kiedy profesor usadził go z Potterem. Nieee!, wył żałośnie w myślach. Nie mógł dziś pracować ze Złotym Chłopcem. Nie dzisiaj! Nie po tym śnie! Nawet nie po pierwszym...
Draco, pełen zdeterminowania, postanowił jednak nie odwracać wzroku od chłopaka. Nie mógł pokazać, że kontakt z Potterem jest jego słabością. Nie odzywając się już, zaczął przygotowywać wywar zgodnie z instrukcjami na tablicy. Z biegiem zajęć zaczął się relaksować, bo Potter nie popełnił jeszcze ani jednej gafy. Obydwaj pracowali w absolutnej ciszy.
- Dziesięć punktów od Gryffindoru, Potter! - Brunet usłyszał nad uchem dzikie warknięcie. - Podczas gdy bezczynnie siedzisz, powinieneś pomagać koledze w przygotowaniu eliksiru. - łypnął surowo na Pottera, po czym zwrócił się do blondyna z pobłażającym uśmiechem. - Oraz dziesięć punktów dla Slytherinu za doskonały eliksir, panie Malfoy.
Draco poczuł, jak obok Potter sztywnieje z oburzenia. Ciemnowłosy pracował rzetelnie krok po kroku, poniekąd w ciszy, jednak bardzo efektywnie.
- Kurwa mać. - wymamrotał Harry pod nosem, sapiąc z wściekłości. Usłyszał, jak Draco chichocze z tyłu.
- Biedny, mały Potti, brak asertywności? Mógłbym cię pożałować, jednak wolę oglądać, jak zbierasz baty...
- Zamknij jadaczkę, Malfoy!
- To mnie zmuś, Potter.
Harry znieruchomiał i poczuł, jak krew staje w jego żyłach. Po raz kolejny został porażony dawką najseksowniejszego głosu, jak kiedykolwiek słyszał. Zerknął przelotnie na partnera i zauważył, że tamten również ma niewyraźny wyraz twarzy. Ręce Dracona zacisnęły sie na uchwytach kotła.
Draco odetchnął, drżąc bynajmniej nie z chłodu, jaki panował w lochach. Co go podkusiło, by to powiedzieć? Teraz nie mógł oderwać myśli od rozpamiętywania, jak to Potter nieziemsko całował. Poczuł nagłą potrzebę, by przygnieść go sobą do zimnej podłogi i zacząć robić wszystko to, co miało miejsce w jego śnie... Nawet więcej. Zmusił się do ruchu, wrzucając do kociołka jaja popiełka*, a w między czasie uspokajając przyspieszony oddech.
- Coś jeszcze, Potter?
- Chciałbyś...
Draco pomyślał, że jeśli nie odpowie, to po prostu umrze.
- Więc przestań gapić się na mój tyłek, popaprany zboczeńcu!
Harry fuknął zmieszany i warknął, zniżając ton tak, że tylko Malfoy mógł go usłyszeć.
- W twoich snach, Malfoy.
- Nie masz nawet pojęcia... - wyszeptał w odpowiedzi blondyn, rzucając Potterowi leniwe spojrzenie. Właśnie w takich momentach ogarniała ich bezbrzeżna energia, z której nie potrafili się wydostać, tylko gapili jeden na drugiego z niebywałym głodem.
- Przynieście swój eliksir do stołu pokazowego i posprzątajcie miejsce pracy. Macie pięć minut... - walkę spojrzeń przerwał dopiero mrukliwy głos Snape'a, zmuszając do powrotu do rzeczywistości.
Co do diabła?! Obaj zachodzili w głowę, jakim cudem udało im się już skończyć zadanie.
***
- Profesorze, czy znajdzie pan chwilę?
Snape spojrzał na blondyna, marszcząc brwi niecierpliwie. Doprawdy, nienawidził, gdy ktoś przeszkadzał mu w porządkowaniu papierów.
- Oczywiście, panie Malfoy. Co się dzieje?
- Muszę... muszę o coś zapytać. - Chłopak wydął usta, zastanawiając się, czy rzeczywiście dobrze robi, przychodząc tu.
- Słucham.
- Czy jest możliwe, aby sen przerodził się w jawę? To znaczy... Czy we śnie można naprawdę czegoś spróbować lub poczuć?
- Cóż, sny są tylko wytworem świadomości. Może wydawać ci się, że coś czujesz, jednak to tylko złudzenie. Twój umysł kreuje senne wrażenia. Skąd takie pytanie, Draco? - mruknął podejrzliwie Snape, przenikając go dosłownie wzrokiem. Draco wzdrygnął się, lecz kontynuował.
- Miewam od niedawna bardzo realne sny. Kiedy się budzę, dokładnie pamiętam, co przeżywałem, choć zwykle nie pamiętam snów... Co więcej, czuję się tak, jakbym wrócił dopiero z tamtego miejsca...
Snape kiwnął głową w zamyśleniu i wzruszył ramionami.
- Tak, cóż, nie martwiłbym się tym zbytnio. To na pewno stres związany ze zbliżającymi się egzaminami, nie sądzisz? Uważaj na siebie, to nie jest dobre dla uczniów, by nie mogli spokojnie spać.
- Ma pan całkowitą rację - potwierdził chłopak, tym swoim wzniosłym tonem - Dziękuję za radę i przepraszam, że przeszkodziłem. Snape odprowadził Malfoya wzrokiem, po czym zmrużył oczy, przenosząc wzrok na półkę z książkami. Podszedł szybkim krokiem i wyciągnął mały, czarny tomik.
***
Harry patrzył zamglonym wzrokiem, jak Draco opuszczał lochy. Upajał się każdym ruchem chłopaka. Czuł się zatracony w swym wrogu tak bardzo, że musiał karmić swe oczy jego widokiem choć przez jedną, małą chwilę... Problemem było to, że Malfoy wolałby potraktować go niewybaczalnym, niż porozmawiać. Harry stwierdził z bólem, że rozmowa z blondynem też wykluczała się sama przez się...
Kochanek z jego snów, choć wyglądał dokładnie jak Malfoy, ciągle pozostawał wyłącznie efektem jego nadaktywnego, opanowanego przez hormony umysłu. Nigdy nie powinien o tym zapominać!
Ruszył za blondynem, starając się kroczyć bezszelestnie, parę metrów za nim. Poił się widokiem pośladków chłopaka, które opinały nieprzyzwoicie obcisłe spodnie. Harry ledwo powstrzymywał się od jęków, gdy poczuł, jak jego męskość drga niespokojnie.
Harry odetchnął dopiero, kiedy Malfoy skręcił do swego dormitorium. Nie mogąc opanować swych rozdygotanych kolan, ruszył do swej wieży, by zająć się problemem...
C.D.N.
*popiełek - nie miałam właściwie pomysłu. 'Ashwinder' nie ma żadnych polskich odpowiedników, a to tłumaczenie znalazłam na jednej ze stron potterowskiego fandomu.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez yuumi dnia Nie 18:45, 08 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
Renea Iluzjonista

Kto mieszka za ścianą? Dołączył: 15 Cze 2009 Posty: 151 Przeczytał: 21 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Z Krainy Nieumarłych... Płeć: 
|
Wysłany: Nie 19:14, 08 Lis 2009 Temat postu: |
|
|
Hmm... Te sny... Fajne są... No i takie same...
Ciekawe, ciekawe...
Post został pochwalony 0 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
NNRiddle Banshee

Kto mieszka za ścianą? Dołączył: 25 Maj 2009 Posty: 136 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Prywatne komnaty Severusa ^^| Krk Płeć: 
|
Wysłany: Pon 17:30, 09 Lis 2009 Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Głos Rona dosłownie rozbił jego podniecenie w drobne kawałeczki, gdy ten wchodził do sypialni z wielkim impetem. |
... wszedł ... ? bo ile można wchodzić xD *no chyba, ze wchodzimy w... ekhem *
| Cytat: | | Zahaczał opuszkami o sutki i muskał delikatnie mięśnie brzucha, które napinały się na dotyk. |
... od dotyku ?
| Cytat: | | Skąd takie pytanie, Draco? - mruknął podejrzliwie Snape, przenikając go dosłownie wzrokiem. |
... dosłownie przenikając go wzrokiem. | lepiej brzmi
| Cytat: | | Ma pan całkowitą rację - potwierdził chłopak, tym swoim wzniosłym tonem - Dziękuję za radę i przepraszam, że przeszkodziłem. Snape odprowadził Malfoya wzrokiem, po czym zmrużył oczy, przenosząc wzrok na półkę z książkami. Podszedł szybkim krokiem i wyciągnął mały, czarny tomik. |
prawdopodobnie zgubiłaś enter. Wypowiedź Draco, a opis tego, co się działo powinny być w osobnej linijce. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się że jednak tak.
| Cytat: | | Poił się widokiem pośladków chłopaka, które opinały nieprzyzwoicie obcisłe spodnie. |
pośladki opinały spodnie ? nie powiem, ze jest źle, ale ktoś mógłby nie zrozumieć i pomyśleć, że się pomyliłaś ;P
I nie będę już przytaczać ostatniego akapitu, ale masz tam nawał "swego" w różnych postaciach i to bije w oczy.
To tak od strony technicznej. Wiem - czepiam się. Ale chyba uderzyła mnie rozmowa o poziomie teksów na forum i wzięłam sobie *za bardzo* do serca misję, aby wszystko było cacy
Cóż, autorka miała dość nietypowy pomysł, bo chociaż sny są oblegane, to z taką formą się jeszcze nie spotkałam. A nawet jeśli, to nie pamiętam, więc nie było to zbyt dobrze napisane. Powoli zaczynam się przekonywać, że masz rację, iż to urzekająca historia. Z tym, że jestem ostatnio nie cierpliwa i chociaż to dopiero drugi rozdział, to, kurde, mogło by się rozwinąć
Ah! I aż zawarczałam kiedy była scena ze Snape'em. Już wybaczam brak parringu HP/SS, ale żeby tak Seva niekorzystnie pokazać... No ale cóż, to kanoniczny Snape.
Tylko czemu rozdziały tak krótkie ? Pff...
NNRiddle
Post został pochwalony 0 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
Laures Banshee

Kto mieszka za ścianą? Dołączył: 05 Cze 2008 Posty: 91 Przeczytał: 6 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Trumna ^.^ Płeć: 
|
Wysłany: Pon 18:33, 09 Lis 2009 Temat postu: |
|
|
Fajne, spodobało mi się
Ciekawy pomysł, takie same sny. Wspaniała parka, jedna z moich ulubionych.
Ładnie przetłumaczony a błedy mnie unikają więc nic nie widziałm
Zawziętość obu chłopaków jest jak zwykle pirawidłowo pokazana a jak wiadomo kto się czubi ten się lubi!!
Gratuluje ładnego tłumaczenia!!
Post został pochwalony 0 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
Shikaku Cień

Kto mieszka za ścianą? Dołączył: 20 Lut 2010 Posty: 29 Przeczytał: 36 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Komórka pod Schodami Płeć: 
|
Wysłany: Nie 0:20, 21 Lut 2010 Temat postu: |
|
|
Yuumi, nie widzi mi się to. Nie widzi mi się to, że zrezygnowałaś z pisania. Bo to jest fajne!
Cóż, wiem, że nie miałaś czasu, a teraz zajmujesz się Doloris, ale zwróć uwagę na biedną czytelniczkę, która cierpi na braki w zakresie hp/ss.
Dobrze, ja zajrzę tu za jakiś czas, a jeśli nie znajdę kolejnej części - kastracja! :*
itte kimasu
Post został pochwalony 0 razy |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|
| |
| |
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
|
|
|