Yaoi Fan - Forum Literackie

Forum Yaoi Fan Strona Główna
 

 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja  Profil   

Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

 
Detroit: Bunt Androidów (dramat interaktywny)


 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Yaoi Fan Strona Główna -> Offtopic / Ulubione/Polecane
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość

Phoe
Widmo
Widmo




Dołączył: 03 Paź 2011
Posty: 71
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Tu i tam
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 18:16, 28 Cze 2018    Temat postu: Detroit: Bunt Androidów (dramat interaktywny)

Temat przyklejony z [link widoczny dla zalogowanych].

Chciałabym was zaprosić do dyskusji o absolutnie fantastycznej produkcji studia Quantic Dream, jaką jest Detroit: Become Human, w polskim tłumaczeniu Detroit: bunt androidów w reżyserii Davida Cage'a. Jest to przygodowa gra na platformę PS4, która należy do gatunku interaktywnych dramatów i miała swoją premierę 25 maja 2018. Jak widać świeżaczek, ale już doczekał się pierwszych fanfików, co ogromnie pozytywnie świadczy o tym tytule Very Happy Cała idea tej produkcji polega na podejmowaniu decyzji w trakcie rozgrywki, tworząc własną historię. I to w dosłownym znaczeniu, bo według informacji podanych przez studio Detroit posiada 1000 zakończeń. Nie liczyłam, ale jestem w stanie w to uwierzyć. Scenariusz do gry posiada ponad 2000 stron! Fabuła rozgałęzia się na absolutnie niewiarygodną skalę, a jedna decyzja może zaważyć o życiu lub śmierci głównego bohatera nawet kilka rozdziałów później. Jest to ważna informacja, bo można zabić swoją postać niemalże w każdym rozdziale i to na kilka sposobów. Na szczęście historia nie kończy się wraz ze śmiercią. Jak w prawdziwym życiu świat kręci się dalej, więc i tutaj wydarzenia nie zatrzymują swojego biegu.

Ale o czym tak właściwie jest Detroit? Odpowiedź brzmi: o naszej niedalekiej przyszłości. Jest to futurystyczna wizja roku 2038, kiedy to firma Cyber Life stworzyła wysoce rozwinięte humanoidalne androidy, które zastępują ludzi w codziennych czynnościach, jak chociażby praca na budowie czy opieka nad dzieckiem. Miasto Detroit prosperuje, a ludzie nie muszą się martwić o sprzątanie czy dźwiganie zakupów. Oczywiście nie wszystko jest takie piękne, jak by się wydawało. Detroit zmaga się z wieloma problemami, w tym ogromnym bezrobociem. A potem... androidy zyskują świadomość.

Nie są to jednak złe androidy w stylu terminatora, które trzeba ubić. Nic z tych rzeczy. Można ich przyrównać do niewolników, którzy nagle zbudzili się ze snu. Zaczynają odczuwać emocje, mają własne pragnienia, obawy i marzą o wolności. Gracz wciela w trzy androidowe posiacie: pomoc domową Karę, opiekuna starszego malarza Marcusa oraz detektywa Connora mającego za zadanie wyśledzić defekty (androidy, które zyskały samoświadomość) i odkryć przyczynę błądu w oprogramowaniu oraz sposób na naprawienie systemu, bowiem dochodzi do zbrodni z udziałem androidów. Każda z tych postaci odgrywa ogromną rolę w Detroit, a ich losy nieraz się przetną.

Detroit: Become Human to w gruncie rzeczy historia o istocie człowieczeństwa. Czy zaprogramowana maszyna może czuć? Czy też jej emocje są niczym innym jak symulacją wywołaną przez wirus zalewający system strumieniem irracjonalnych komend? Czy maszyny mogą być zdolne do wytworzenia empatii i moralności? I w końcu jak postąpić, gdy domagają się wolności? Kiedy ludzkość stoi na progu przemiany i decyzji mających ukształtować przyszły świat?

Tutaj zakończę, bo dalej musiałabym spojlerować, a nie chciałabym, bo cała frajda z gry polega właśnie na kształtowaniu fabuły. Oczywiście nasza rozgrywka nie ogranicza się tylko do tego. Możemy eksplorować świat Detroit, sterując naszym bohaterem, wchodzić w interakcje z przedmiotami i postaciami, walczyć lub uciekać podczas tak zwanych szybkich akcji, szukać wskazówek na miejscach zbrodni, wykonywać zadania. Jednocześnie oprawa graficzna pozwala poczuć się jak w filmie, gdyż w grze zastosowano motion capture. Jest to przeniesienie ruchu aktora na ekran. Oznacza to, że sceny zostały zagrane przez aktorów, którymi sterujemy w grze. Pozwala to chociażby na realistyczne uchwycenie mimiki twarzy. Na tym kończę i zapraszam was do rozmowy. Co myślicie o tej grze? Jakie decyzje podjeliście? Czy udało się wam otrzymać dobre zakończenie czy może niekoniecznie? Jaka jest wasza ulubiona postać? Historia której postaci wydaje wam się najciekawsza? Który rozdział podobał się wam najbardziej a który niekoniecznie?

Jeśli ktoś nie zna gry, a jest zainteresowany zapoznaniem się z nią, można pobrać darmowe demo. Zaznaczam jednak, że jest to gra od 18 lat. Detroit nie odwraca się od szeregu trudnych tematów, więc są obecne przemoc i wulgaryzmy. Poniżej linkuję cztery zwiastuny: główny do samej historii Detroit i po jednym do każdej z głównych postaci.

1. Zwiastun główny
2. Zwiastun Connor
3. Zwiastun Marcus
4. Zwiastun Kara


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Phoe
Widmo
Widmo




Dołączył: 03 Paź 2011
Posty: 71
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Tu i tam
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 18:29, 28 Cze 2018    Temat postu:

A teraz zaczynamy dyskusję i spojlery Very Happy

Kossandra napisał:
Zarzut jednowymiarowości jest kompletnie znikąd. Każdy może być kimś innym. Chociaż akurat Kara nawet w suczej wersji sprawia wrażenie, jakby jednak nie do końca chciała być zła. Ale Marcus i Connor mogą być praktycznie każdym. Przy czym nie wiem, z czego trzeba mieć serce, żeby być w stanie Connorem grać maszynowo ;c

Haha, moje decyzje to: wkurzyć Hanka w barze, wylewając mu drinka, pobiec za defektem, a Hanka zostawić zwisającego z murka, a także strzelić do Tracy w klubie Eden XD Chyba zła ze mnie kobieta XD

Problem z tego typu grami jest taki, że jeśli gracz będzie podejmował z dupy decyzje, nie wiedząc, na co się zdecydować, to dostanie z dupy fabułę. I także w drugą stronę, jeśli będzie postacią podejmował same dobre decyzje, to nic dziwnego, że dostanie postać jednowymiarową. Ktoś to gdzieś u nas ładnie zanalizował. Gracz sam jest sobie winien, bo ponosi konsekwencje decyzji. Jeśli decyzje będą rozczarowujące, to mechanizm obronny jest jasny: obwińmy twórców gry, tylko nie siebie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Phoe dnia Czw 21:40, 28 Cze 2018, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

kossandra
Widmo
Widmo




Dołączył: 03 Sty 2018
Posty: 9
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:47, 10 Lip 2018    Temat postu:

Świetny tekst. Zachęciłby mnie do zagrania, gdybym już nie padła ofiarą tego cuda. Też jestem skłonna uwierzyć, że zakończeń jest tak wiele, choćby miały różnić się jedynie detalami. To niesamowite, czego dokonali twórcy i uważam, że ludzie z Bioware'u powinni się od nich uczyć, jak pisać otwarte fabuły. Jak widać, można! Choć trudno mi wyobrazić sobie, jakim nakładem pracy... Fabularne drzewka są tak rozgałęzione, że jak je zobaczyłam pierwszy raz, pomyślałam, że to jakiś żart. A potem gałęzi było już tylko więcej! Cóż za kreatywność.

Phoe napisał:
Jaka jest wasza ulubiona postać? Historia której postaci wydaje wam się najciekawsza?


O ulubionej postaci już rozmawiałyśmy - zdaje się, że obie uwielbiamy Connora i jego tatę. Ta historia porwała mnie najbardziej, choć wątek z Karą też był niezwykle wciągający i poruszył we mnie jakieś struny, których istnienia nie byłam nawet świadoma. Scena z karuzelą... Taki prosty trik, a ja się zbeczałam. Marcus był w moim odczuciu najmniej ciekawy, chociaż oczy mi się trochę szkliły, gdy wspinał się na drapacz chmur, albo wygłaszał te swoje mowy - i nie mogę powiedzieć, że go nie lubiłam, bo w mojej wersji był takim dowódcą, którego bym całym sercem poparła. Ale trudno było, oj, trudno czasem nie strzelić, kiedy ci ludzie zachowają się TAK.

Phoe napisał:
Który rozdział podobał się wam najbardziej a który niekoniecznie?


Nie lubiłam chodzić po łodzi i jej szukać; na szczęście za dużo tam akcji nie było.
Najciekawszego rozdziału chyba nie potrafię wybrać, ale bardzo podobały mi się wszystkie śledztwa Connora! :>

Phoe napisał:
Haha, moje decyzje to: wkurzyć Hanka w barze, wylewając mu drinka, pobiec za defektem, a Hanka zostawić zwisającego z murka, a także strzelić do Tracy w klubie Eden XD Chyba zła ze mnie kobieta XD


U mnie też Hank sobie dyndał na murku (oj no, duże miał szanse na przeżycie, poza tym myślałam jeszcze wtedy, że chodzi o wykonywanie zadań, a nie... zastanawianie się nad tym, czy robię dobrze Very Happy). Ale potem już zawsze rzucałam dla niego wszystko, bo fajny z niego gość. Czułam, że bije od niego dobroć i że słuchając go, postąpię właściwie. I jakimś cudem wszyscy w mojej wersji przeżyli, chociaż wiele razy myślałam, że już po kimś. Na przykład jak do domu Marcusa i dziadka wtargnęła policja, albo gdy Connor oberwał przy przesłuchaniu, a Karze nie udało się odzyskać pamięci... och, Bogowie, długo nie zapomnę tych emocji! Już byłam prawie gotowa wczytywać grę! A Ty, miałaś jakieś sytuacje, kiedy myślałaś, że zrypałaś sprawę? ;>

Phoe napisał:
Problem z tego typu grami jest taki, że jeśli gracz będzie podejmował z dupy decyzje, nie wiedząc, na co się zdecydować, to dostanie z dupy fabułę. I także w drugą stronę, jeśli będzie postacią podejmował same dobre decyzje, to nic dziwnego, że dostanie postać jednowymiarową.


Trafne spostrzeżenie. Jak się grało pod wpływem emocji, trudno było zawsze podjąć dobrą decyzję (no kurrrrrr strzelają do mnie, giną moi kumple!!!!1), a przez to postaci nabierały wieloznaczności i głębi. Samemu przeżywało się ich rozterki. Można było plątać się w odcieniach szarości i cieszyć niesterootypowym bohaterem. Skąd więc te zarzuty, nie wiem, może faktycznie pochodzą od osób, które zapoznały się z jedną tylko wersją scenariusza.
I kończąc, tak jak już pisałam na czacie, mam nadzieję, że jesteśmy świadkiem narodzin nowej ery gier. Gier, które zamkną usta wszystkim tym, którzy twierdzą, że gry są wymysłem dla głupców. Z rozkoszą podsunę to dzieło każdemu, kto wygłosi taki komentarz, z Sapkowskim na czele. Mam zamiar podsunąć tę grę mamie, wielkiej sceptyczce, która nigdy nie trzymała w życiu pada. Dam znać, kiedy już się wkręci, bo nie wierzę, że się oprze tej historii ;>


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kossandra dnia Wto 23:55, 10 Lip 2018, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora

Phoe
Widmo
Widmo




Dołączył: 03 Paź 2011
Posty: 71
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Tu i tam
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 15:59, 30 Sie 2018    Temat postu:

Wciągnęło mnie życie (a dokładniej przygotowania do ślubu siostry xD).

Na karuzeli chyba wszyscy ryczeli. Widziałam playthrough z mężczyznami w roli głównej i każdy jeden beczał jak bóbr XD W ogóle to jest niesamowite jak zatrwardziali faceci beczą na grze (szczególnie na zakończeniu z Karą, bez względu na to, czy przedostaje się przez granicę czy przez rzekę). To był pierwszy ray, kiedy widziałam mężczyzn totalnie rozbitych z ciurkiem łez na policzkach xD

Myślę, że ten zabieg pokazania ludzi jako skurwysynów był celowy, aby trudniej było graczowi podejmować dobre decyzje. Dopiero jak gra okrutnie ukarze cię za skopanie jakiegoś wątku, człowiek wraca na właściwe tory. I to jest w sumie fajne, bo bym powiedziała, że gra uczy w pewnym sensie moralności. W prawdziwym życiu nie zawsze dostaje się kopniaka za to, co się zrobi (choć fakt, w grze było kilka momentów, gdzie gra nie karała jakoś bardzo), więc czasami ciężko widzieć, że postępuje się źle. Tutaj natomiast w kluczowych momentach dostaje się taki shitstorm, że serio nie popłaca się być złoczyńcem xD

Connor jest zdecydowanie moim faworytem, potem Kara, na końcu Markus. Ogólnie uwielbiam detektywistyczne historie, więc to był dla mnie mega smaczek. Podoba mi się też sama postać Connora, bo przy niej jest najwięcej dylematów moralnych i zapytań o własną tożsamość. Kara i Markus byli defektami niemal od początku, więc u nich była sprawa pozamiatana. Connor natomiast stał po drugiej stronie barykady rozdarty pomiędzy ludźmi a androidami. No i Connor (a właściwie Bryan xD) jest mega przystojny <3

Czy coś zrypałam? Trudne pytanie, bo z grą byłam zapoznana najpierw z czyjegoś przejścia. Pamiętam jednak swoje decyzje, więc gdybym grała na świeżo bez znajomości, to przegrałabym wojnę Markusa z ludźmi, bo wybrałabym rewolucję. Również nie jestem pewna, czy Connor stałby się defektem, bo miałam tendencję do wkurzania Hanka na maksa, więc też prawdopodobnie Hank popełniłby u mnie samobójstwo :< Byłoby też sporo trupów po drodze. Mam na pewno w planie przejść grę celowo ze wszystkimi moimi pierwotnymi decyzjami, bo jestem ciekawa finału w moim połączeniu xD

Ja w gry nie za bardzo gram, bo mnie nudzą, ale jeśli będą powstawać takie gry jak Detroit, będę pierwsza ustawiać w kolejce do sklepu. To jest absolutnie fantastyczny gatunek gier i mam nadzieję, że ten kierunek rozwoju się utrzyma Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Phoe dnia Czw 16:03, 30 Sie 2018, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Yaoi Fan Strona Główna -> Offtopic / Ulubione/Polecane Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
 
 


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

 
Regulamin